Home Dowcipy

Advertisement


Designed by:
SiteGround web hosting Joomla Templates
Dowcipy
Rycerze i smok
Written by xxx   
Monday, 14 July 2008 12:50
W pewnym małym królestwie pojawił się smok i bardzo rozrabiał. Król postanowił poszukać pomocy u najlepszych rycerzy.
- Duży Rycerzu - zwraca się do pierwszego - ratuj, bo smok zabija. Codziennie, by go przebłagać, musimy rzucać mu piękną dziewicę na pożarcie! Inaczej pożre wszystkich od razu!
- Dobrze - mówi Duży Rycerz - ale potrzebuję dwu miesięcy na przygotowanie planu.
- No co ty! Przez dwa miesiące to się skończą dziewice wśród chłopek, mieszczek... Będziemy musieli poświęcić dwórki i może nawet królewnę, a i tak nie starczy i smok zniszczy wszystko.
Poszli do Średniego Rycerza.
- W porządku - mówi ten. - Ale dajcie mi miesiąc na przygotowania.
- Ależ rycerzu! Miesiąc to strasznie długo, a my musimy codziennie poświęcać nieskalaną białogłowę.
Poszli do Małego rycerza.
- Dobrze - rzekł rycerz. - Dajcie mi trzy dni.
To już było do przyjęcia. Po trzech dniach smok nadal żył i delegacja z królem na czele zjawia się ponownie u Małego Rycerza.
- Rycerzu! Jak tam? Miałeś trzy dni i co?
- Jak to co? W tym czasie uratowałem trzy wieśniaczki, sześć mieszczanek, cztery dwórki i królewnę!
 
Pomieszanie z poplątaniem
Written by xxx   
Monday, 14 July 2008 12:48

Nie rozumiem, co się dzieje w tym kraju. Mamy dziewczynki w podstawówce poubierane jak ku*wy.
Ku*wy poubierane jak dziewczynki ze szkoły podstawowej...
Już nie wiem czy mam nosić pieniądze, czy słodycze...

 
Impreza z super laską
Written by xxx   
Monday, 14 July 2008 12:45

Student namawiał studenta, żeby poszedł z nim na imprezę. Powiedział:
- Chodź, możesz tam spotkać kobietę swoich marzeń.

Na co kolega odmówił.
- Nie chcę, by mnie widziano z taką zdzirą.

 
Klub fittnes
Written by xxx   
Monday, 14 July 2008 12:43
Mąż siedzi przed telewizorem i gapi się na mecze, których ostatnio sporo. Żonka się nudzi.
W końcu ostentacyjnie zwraca się męża:
- Idę do fitnes klubu.
Brak reakcji ze strona męża. Więc jeszcze jedna próba:
- IDĘ DO FITNES KLUBU!!!
Mąż nie odrywając oczu od telewizora:
- Czemu ryczysz? Co chcesz sobie wyćwiczyć?
Żona zadowolona zaineresowaniem męża wymiewnia:
- Brzuch, uda, tyłek...
Mąż jej przerywa (nadal nie odrywając oczu od ekranu):
- To już wystarczająco urosło. Weź się teraz za cycki...
 
Śmierć
Written by xxx   
Monday, 14 July 2008 12:35
Powiedziałem do żony:
- Kiedy będę umierał, chciałbym umrzeć podczas uprawiania seksu.
- Przynajmniej śmierć będziesz miał szybką - odpowiedziała
 
Po co
Written by xxx   
Monday, 14 July 2008 12:32
- Ludwik, a ty zamierzasz kiedyś schudnąć?
- A po co? Jak się pojawią problemy, to schudnę.
- A stres?
- Ja nie mam stresów. Mam 25-centymetrowego chu*a.
 
Lejdis
Written by xxx   
Monday, 14 July 2008 12:31
Cztery przyjaciółki wracają pociągiem z dwutygodniowego pobytu nad morzem rozmawiając wesoło.
- Wiecie co? - mówi nagle jedna z nich - Jak wrócę do domu to o wszystkim co robiłam powiem mężowi.
W przedziale zalega cisza:
"Ale odważna..." - myśli druga z dziewczyn
"Ale głupia..." - myśli trzecia
"Ale ma pamięć, kurwiszon jeden..." - myśli czwarta
 
Wyleciałem ze szkoły
Written by xxx   
Monday, 14 July 2008 12:28
Kilka la temu zostałem wykopany ze szkoły. Dyrektor przyłapał mnie jak w parku strzelałem palcówkę jednej dziewczynie z moje klasy.
Kiedy opuszczałem szkołę, dyrektor powiedział, że mu przykro, gdyż uważa, że byłem najlepszym nauczycielem matematyki jakiego szkoła kiedykolwiek posiadała.
 
Małżeństwo w hipermarkecie
Written by xxx   
Monday, 14 July 2008 12:27
Małżeństwo robi zakupy w hipermarkecie. W pewnej chwili facet zauważa zajebistą laskę. I tak niby chodzi z żoną od alejki do alejki, ale cały czas tak, żeby móc pogapić się na tą fajną babeczkę. Zrobili zakupy, zapłacili, wyszli na parking, żona mówi:
- I co, warta była?
- Co? Czego?
- Tej awantury, którą ci teraz zrobię?
 
Góralka
Written by xxx   
Monday, 14 July 2008 12:26
Dwóch studentów wybrało się na narty w Tatry. Wichura śnieżna sprawia, że gubią się i lądują nocą na jakimś odludzi. Kierują się na jedyne w okolicy źródło światła i już po chwili, zmęczeni i zziębnięci, stoję przed obliczem niestarej jeszcze, acz nie do końca atrakcyjnej góralki. Ta nie odmawia im pomocy, lecz zaraz zastrzega:
- Wziyła bych wos na nocleg do izby ale wyboczcie, wdowie nie wypado...
Kumple lądują więc w szopie na sianie a następnego dnia wracają do cywilizacji
Po 9-ciu miesięcach jeden z nich dzwoni do drugiego:
- Słuchaj stary, pamiętasz tą góralkę ? wdowę, u której nocowaliśmy w zimie na sianie?
- Noo... - stwierdza ostrożnie drugi
- A czy jest możliwe, że ty tej nocy, po moim zaśnięciu, wybrałeś się jednak do niej z wizytą do chałpy i ją przeleciałeś?
- Noo... ? kolega brzmi jeszcze ostrożniej
- A czy jest możliwe... ? kontynuuje pierwszy głośniej ? ...że przedstawiłeś się jej moim imieniem i nazwiskiem?!
- Noo... - brzmi tym razem jak próba zaprzeczenia.
- To chciałem Ci stary serdecznie podziękować i powiedzieć, że dobrze się spisałeś. Góralka umarła właśnie bezdzietnie i zapisała mi w testamencie dom z gospodarką i 25 hektarów ziemi pod Zakopanem.
 
Uwaga
Written by xxx   
Monday, 14 July 2008 12:22
Mary mówi do Hanki:
- Muszę uważać, żeby nie zajść w ciążę.
- Tak? Przecież Gienek dopiero co miał wasektomię robioną przecież...
- Właśnie dlatego muszę uważać.
 
Pociąg w tunelu
Written by xxx   
Thursday, 03 July 2008 11:13
W przedziale pociągu jedzie Polak, Rusek, Francuz, matka z córka.
Po pewnym czasie pociąg wjeżdża w tunel. W ciemności słychać cmok i trzask.
Oto co myślą sobie osoby w przedziale:
Matka: Ale mam porządna córkę, któryś ja pocałował, a ona go w pysk...
Córka: Ale mam głupia matkę, frajer ja pocałował, a ona go w pysk...
Francuz: ale mi się udało, pocałowałem ja, a w pysk dostał kto inny...
Rusek: Co jest??? Najpierw mnie całują, a potem bija...
Polak: Wy się tam całujcie, a ja Ruskiemu i tak wp*******lem!
 
Żabka
Written by xxx   
Thursday, 03 July 2008 11:12
Był sobie facet, niedorajda życiowa - żona go robiła w jajo, dzieci nie lubiły, kiepska praca, 20 lat bez awansu, bez pieniędzy, itd. Dla kolegów popychadło.
Któregoś razu idzie przez las - patrzy, a na drodze siedzi mała zielona żabka i mówi do niego:
- Znam Cię. Znam twoje problemy - wiem, że jesteś dobrym człowiekiem -pomogę ci. Idź do domu i zobacz jak będziesz żył od dzisiaj.
Facet się popukał w czoło i poszedł do domu. I o
dziwo ZASKOCZENIE!
Żona pięknie ubrana lata wokół niego, dzieci ciągną na spacer. Na drugi dzień w pracy propozycja awansu, kasa się sypnęła, koledzy na okrągło... PIĘKNIE! Aż nie może uwierzyć i myśli - muszę pójść do tej żabki i jej podziękować! Idzie do lasu spotyka tę żabkę i mówi:
- Tyle dla mnie zrobiłaś, jestem szczęśliwym człowiekiem,odmieniłaś moje życie! Co mogę dla Ciebie zrobić, może przynajmniej w małym procencie wynagrodzę Ci tę uczynność. Żabka na to:
- Przeleć mnie.
A facet z zażenowaniem:
- Ale jak,.... przecież ty taka mała jesteś, jak mam to zrobić?
Żabka odrzekła
- Wiesz... mam ograniczone możliwości i nie zmienię się w 25 letnią, piękną, dorodną blondynkę z wielkimi cyckami... Szczyt moich możliwości, to gdzieś 12 lat.
- Ok, niech będzie dwunastolatka...
Żaba się w mig zmieniła w 12-latkę i oddała się z wielką ochotą...

- I taka jest prawda Wysoki Sądzie, a nie to, co opowiada
ta gówniara!
 
Porshe
Written by xxx   
Thursday, 03 July 2008 11:10
Blondynka kupiła sobie sportowy wózek - porsche. Już na pierwszej przejażdżce zajechała drogę wielkiej ciężarówie. Pisk opon... dym spod kół, wziuuu... trzask, prask i naczepa w rowie... Porszak zdążył szczęśliwie wyhamować, za kółkiem siedzi zblazowana blondi typu "no co, przecież nic się nie stało". Z kabinki scanii wygramolił się mocno zdenerwowany szofer, wyciągnął z kieszeni kawałek kredy i narysował kółko na asfalcie. Następnie wyciągnął blondynkę, postawił w tym kółku i krzyczy: - Stój tu pokrako i nie ruszaj się stąd!
Blondi stanęła posłusznie, a facet zabrał się za demolkę w porszaku. Wyrwał drzwi, przednie fotele wyciepał do rowu, ogląda się za siebie... blondi nic - stoi i się uśmiecha...
- Czekaj no... - pomyślał facet wyciągając majcher.
Spruł dokładnie tapicerkę, podziurawił opony, ogląda się za siebie, blondynka chichoce...
- Zaraz cię jeszcze bardziej rozbawię... - facet poleciał po kanister, oblał porszaka i podpalił grata. Wraca do blondynki, a ta wciąż stoi, tylko buźka jej śmieje:
- Hihi... haha... hihiii...
- No i co w tym takiego śmiesznego? - pyta facet.
- Hihi... a bo jak pan nie patrzył, to ja wyskakiwałam z tego kółka...
 
Wojenna przysługa
Written by xxx   
Thursday, 03 July 2008 11:09
Starszy Francuz podczas spowiedzi:
- Ojcze, na początku drugiej wojny światowej zapukała do moich drzwi piękna dziewczyna i poprosiła, żebym ją ukrył przed Niemcami. Ukryłem ją na strychu i nigdy jej nie znaleźli.
- To był wspaniały uczynek. Nie powinieneś się tym przejmować.
- Niestety, ojcze, ja byłem taki słaby, a ona była taka piękna. Powiedziałem jej, że za schronienie na strychu musi spędzić ze mną każdą noc.
- No cóż... To były ciężkie czasy... Gdyby Niemcy odkryli, że ją ukrywasz, z pewnością zabiliby ciebie i miałeś prawo się obawiać. Jestem pewien, że Bóg weźmie to pod uwagę i osądzi twoje uczynki sprawiedliwie.
- Dziękuję, ojcze. To mi zdjęło kamień z serca. Czy mogę jeszcze o coś zapytać?
- Pytaj.
- Czy muszę jej powiedzieć, że wojna już się skończyła?
 
Car Putin
Written by xxx   
Thursday, 03 July 2008 11:07

Jest rok 2012. Armia Odrodzonego Imperium Rosyjskiego podbiła już prawie całą Europe. Ostatnie niedobitki NATO rozpaczliwie bronią się na Skale Gibraltarskiej. Generalissimus Putin podchodzi do ogromnej mapy kontynentu i z dumą spogląda na swoje zdobycze.
- Wszystko moje! - mruczy z zadowoleniem.
Nagle jego uwagę przykuwa niewielka żółta plamka w Przywiślańskim Kraju. Zadowolenie generalissimusa w mgnieniu oka zmienia się we wściekłość.

- Co to jest! - cedzi ze złości poczerwieniały Putin.

Cały sztab generalny zamarł strwożony w bezruchu. Nikt nie oomielił sie przerwać tej złowieszczej ciszy.

- Co to k...a jest! - wrzasnął Putin.

Na te słowa wystapił głównodowodzący marszałek i bijąc wiernopoddańcze pokłony z duszą na ramieniu odpowiedział:

- Wybaczcie wasza dostojność, to Wietnamczycy nadal bronią warszawskiego Stadionu...

 
Dialog
Written by xxx   
Thursday, 03 July 2008 11:05
Ktoś puka do drzwi:
- Kto tam?
- Policja! Otwierać!
- Czego chcecie?
- Porozmawiać.
- A ilu was jest?
- Dwóch.
- To porozmawiajcie ze sobą.
 
Pijany student na egzaminie
Written by xxx   
Thursday, 03 July 2008 11:04
Przychodzi pijany student na egzamin z matematyki i pyta profesora, czy może zdawać. Egzaminator był litościwy, wiec stwierdził, że nie widzi przeszkód i na rozgrzewkę kazał studentowi narysować sinusoidę. Student wziął kredę, podszedł do tablicy i narysował piękną sinusoidę. Egzaminator na to:
- No widzi Pan, jednak Pan umie.
Na co student:
- Niech Pan Profesor poczeka, to dopiero układ współrzędnych.
 
Dowcip z morałem
Written by xxx   
Thursday, 03 July 2008 10:59
Trzej hakerzy i trzej lamerzy mieli jechać pociągiem. Hakerzy kupili jeden bilet na trzech, lamerzy trzy. Gdy zbliżył sie konduktor, hakerzy pobiegli do toalety. Konduktor sprawdził bilety lamerom. Potem zapukał do toalety. Hakerzy wystawili bilet przez szparę. Konduktor skasował i poszedł. W drodze powrotnej lamerzy postanowili wykorzystać świeżo nabyte doświadczenie. Kupili jeden bilet na trzech. Hakerzy nie kupili żadnego. Gdy zbliżył się konduktor, lamerzy pobiegli i zamknęli się w toalecie. Za nimi pobiegli hakerzy. Zastukali do toalety. Gdy wysunął się bilet, pobiegli z nim i zamknęli się w nastepnej toalecie. Wniosek: nie każdy algorytm wymyślony przez hakerów da się wykorzystać przez lamerów!
 
Rozśmieszanie konia
Written by xxx   
Thursday, 03 July 2008 10:58
Siedzi facet w barze już po którymś tam kielonku z kolei... Zabrakło mu kasy... Rozgląda się po barze i ujrzał słoik pełen studolarówek. Pyta się barmana:
- Po co jest ten słój? Wątpię by to napiwki były...
- Ano, nie są to napiwki. Widzisz pan, mam konia na zapleczu, który ani do roboty ani nic. Ciągle jakiś smutny chodzi. Postawiłem więc ten słój i każdy kto go rozśmieszy może go wziąć. Jak się nie uda wrzuca stówkę do słoiczka.
Koleś bardzo chętnie udał się na zaplecze. Nagle koń wybucha śmiechem, koleś zadowolony wychodzi z zaplecza, chwyta słoik i wychodzi z baru. Po miesiącu przypadkowo trafia do tego baru i znów widzi pełen słoik studolarówek. Idzie do barmana i pyta:
- Panie co jest? Rozśmieszyłem go przecież!
- Ta i do dzisiaj nie może przestać. Coś pan zrobił? Nawet pola zaorać nie można bo się kładzie i ryczy ze śmiechu. Postawiłem więc słoik znowu, dla tego który go zasmuci...
- Koleś poszedł ponownie na zaplecze, wychodzi a koń płacze i wyje. Koleś łapie za słoik i wychodzi...
Barman wybiegł za nim i pyta:
- Te jak Pan żeś tego dokonał?
- Za pierwszym razem, by go rozweselić powiedziałem, że mam większego od niego. To się śmiać zaczął. Barman na to
- A dzisiaj?
- Dzisiaj to ja mu go pokazałem
 
Spotkanie
Written by xxx   
Thursday, 03 July 2008 10:56

Jezus zmartwychwstał i wraca do domu. Widzi idącego, zmartwionego starca. Podchodzi, chwilkę mu się przygląda i pyta:
-Czy to ty jesteś cieślą?
-Tak, jestem.
-Czy masz na imię Józef?
-Tak, to ja.
-Czy to ty straciłeś syna?
-Tak,straciłem.
Na to Jezus rozkłada ręce i wzruszony szepcze:
- Tato!
Starzec ze łzami w oczach:
- Pinokio!

 
Fazy męskiej otyłości
Written by xxx   
Thursday, 03 July 2008 10:54

Jakie są trzy fazy otyłości męskiej:
1) nie widać, jak wisi;
2) nie widać, jak stoi;
3) nie widać kto ciągnie.

 
Studenci medycyny
Written by xxx   
Thursday, 03 July 2008 10:13
Dwóch studentów biologii rozmawia po egzaminie.
- I co napisałeś na to pytanie "Po co jest zgrubienie na końcu członka"?
- Napisałem, że po to by sprawić większą przyjemność dziewczynie...
- To ja pewnie mam źle...
- A co napisałeś?
- Żeby się ręka nie ześlizgiwała...
 
Ślepy na grzybach
Written by xxx   
Thursday, 03 July 2008 10:13
Poszedł ślepy na grzyby. A, że nic nie widział więc to co zebrał poznawał po smaku...
Trafił na jednego grzyba, spróbował... Mm.. maślaczek i do koszyczka.. Następny.. Mm.. Borowik! I do koszyczka. Idzie dalej, znalazł kolejnego... Próbuje... O fuj! Gówno! Dobrze, że nie wdepnąłem!
 
Studenckie wakacje
Written by xxx   
Thursday, 03 July 2008 10:11
Rozmawia dwóch kolegów:
- Marzą mi się wakacje na wyspach. Tam jest naprawdę zajebiście. Najpierw płynie się statkiem, sex za darmo. Potem w hotelu sex za darmo. Na plaży sex za darmo.
- Ty a skąd to wiesz?
- Koleżanka mi mówiła.
 
Kwiaciarnia
Written by xxx   
Thursday, 03 July 2008 10:11
Student w kwiaciarni:
- Poproszę bukiet z tych kwiatów.
- A te kwiaty to??
- Dla dziewczyny.
- Ale one są sztuczne.
- Nie szkodzi, ona też jest z gumy.
 
Polak na wczasach
Written by xxx   
Tuesday, 01 July 2008 14:49
Poranek w alpejskim kurorcie. Na taras wychodzi Anglik i woła:
- How wonderful!
Wychodzi Niemiec i wzdycha:
- Das ist wunderbar!
Wychodzi Rosjanin i dziwuje się:
- Kak priekrasna!
Wychodzi Polak i stwierdza:
- O ku**a!
 
Ciężka praca
Written by xxx   
Tuesday, 01 July 2008 14:47
Rozmawiają dwaj koledzy w toalecie:
- Co tam w pracy?
- Mam jeszcze kupę do zrobienia.
 
Majteczki
Written by xxx   
Tuesday, 01 July 2008 14:47
Blond wnuczka wybiera się na imprezę:
- I jak wyglądam babciu?
- Prześlicznie, tylko majteczek zapomniałaś założyć.
- A czy babcia, jak idzie na koncert, to wkłada watę do uszu?
 
Ślepy koń
Written by xxx   
Tuesday, 01 July 2008 14:45
Dżokej mówi do ślepego konia:
- Biorę Cię jutro na gonitwę.
a koń na to:
- Nie widzę przeszkód
 
Jarek
Written by xxx   
Tuesday, 01 July 2008 14:45
Pyt: Co robi Jarosław Kaczyński, gdy go najdzie ochota na sex?
Odp: Odwraca kota ogonem...
 
Pięknie
Written by xxx   
Tuesday, 01 July 2008 14:44
W szkole Pani zadała dzieciom pracę domową - napisać kilka zdań ze słowem "pięknie".
Jaś napisał:
- "Wczoraj moja siostra przyszła do domu i powiedziała, że jest w ciąży. Mój tata powiedział: pięknie, ku**a, pięknie".
 
Jasio pogdlądacz
Written by xxx   
Tuesday, 01 July 2008 14:42
Jasio przybiega do mamy i mówi:
- Mamo, mamo, widziałem jak tatuś robił coś z pokojówka.
- Tak, a co takiego?
- Najpierw ja całował, a potem dotykał... Potem poszli do gabinetu, rozebrał ja i wsadził...
- Dobrze, synku, w niedziele, podczas kolacji opowiesz to, żeby wszyscy wiedzieli.
Nadeszła niedziela, rodzina przy stole i mama daje znak Jasiowi żeby zaczął mówić.
Jasio:
- No wiec tatuś całował i dotykał pokojówkę, później zabrał ja do gabinetu, rozebrał i wsadził... Wsadził... Mamo jak się nazywa to co ssiesz szoferowi?
 
Pływanie
Written by xxx   
Tuesday, 01 July 2008 14:41
Jasiu chce popływać i pyta ratownika o zgodę:
- Czy mogę popływać w tym basenie?
- Musisz mi najpierw pokazać jak pływasz.
Jasiu zaczyna. Robi fikołki, pływa, nurkuje. Wreszcie ratownik pyta:
- Gdzie ty nauczyłeś się tak pływać?
- Tata wyrzucał mnie na środek jeziora.
- To pewnie trudno było dopłynąć do brzegu?
- Nie - mówi Jasiu. Najtrudniej było wydostać się z worka.
 
Ku górze
Written by xxx   
Tuesday, 01 July 2008 14:41
Zakonnica ucząca dzieci w szkole religii zadała im pytanie:
"Kiedy człowiek umiera i idzie do nieba, to która cześć ciała idzie najpierw?"
Mała Ania podnosi rękę i mówi:
- Wydaje mi się że to będą ręce.
- Dlaczego uważasz że to są ręce - docieka zakonnica.
- No bo jak człowiek się modli to trzyma ręce złączone i wyciągnięte przed sobą i Pan Bóg bierze tak te ręce i dlatego uważam, że to ręce idą pierwsze.
- Wspaniała odpowiedź - chwali ja zakonnica.
W tym momencie zgłasza się mały Jasio.
- Siostro wydaje mi się że to będa nogi.
Zakonnica zaskoczona spojrzała na Jasia i pyta:
- Jasiu powiedz nam dlaczego tak uważasz.
- Bo ostatnio jak wszedłem do sypialni rodziców w nocy, mama miała nogi w górze i krzyczała "Boże, dochodzę!", i gdyby tata jej nie przyszpilił to byśmy ja stracili, biedaczkę.
 
Strażnik miejski
Written by xxx   
Tuesday, 01 July 2008 14:36

Przy skrzyżowaniu siedzi na koniu Strażnik Miejski. Z naprzeciwka w jego kierunku jedzie na rowerku Jasio. Strażnik wola go do siebie.
- Ej, mały, chodź no tu!
Jasio podjeżdża, a strażnik pyta.
- Święty Mikołaj przyniósł ci ten rower?
- Tak
- To napisz mu, żeby w tym roku przyniósł ci lampkę do tego roweru. I zadowolony z siebie ukarał go mandatem 50 zloty.
- A pan to od Mikołaja dostał tego konika? - pyta Jasio.
- Tak. - Odpowiada Strażnik Miejski.
- To niech pan napisze Mikołajowi w tym roku, żeby ch***a montował konikowi miedzy nogami, a nie na grzbiecie.

 
Dobra żona
Written by xxx   
Tuesday, 01 July 2008 14:36
Mąż i żona świętują swoją rocznicę ślubu. W pewnym momencie mąż pyta żonę:
- Powiedz mi kochanie, czy kiedykolwiek mnie zdradziłaś?
- Proszę, nie pytaj mnie o takie rzeczy.
- Ale nalegam, powiedz mi proszę.
- No dobrze, zdradziłam Cię trzy razy.
- Trzy razy, jak to się stało?
- Mężu, czy pamiętasz jak 15 lat temu chciałeś rozkręcić swój własny biznes i żaden bank nie chciał udzielić Ci kredytu? A pamiętasz jak sam prezes banku przyszedł do nas do domu pod Twoją nieobecność i zatwierdził kredyt bez żadnych dodatkowych pytań?
- Och kochanie, zrobiłaś to dla mnie. Szanuję Cię jeszcze bardziej za to, co zrobiłaś. Ale kiedy był ten drugi raz?
- Pamiętasz dziesięć lat temu sytuację, kiedy miałeś ten straszliwy atak serca i żaden z lekarzy nie chciał się podjąć tej ryzykownej i skomplikowanej operacji? I wtedy ten jeden doktor zgodził się Ciebie operować i dzięki temu do dzisiaj jesteś w tak dobrej kondycji...
- Moja najdroższa, nie mogę wprost w to uwierzyć, że zrobiłaś to dla mnie. Jestem Ci wdzięczny. Ale powiedz mi, jak to było tym trzecim razem.
- Czy pamiętasz tę sytuację, kiedy kilka lat temu chciałeś zostać prezesem klubu golfowego i brakowało Ci 53 głosów...
 
Tata i synek
Written by xxx   
Tuesday, 01 July 2008 14:31
Syn mówi do ojca:
- Tato podobno twój ojciec był debilem.
-No no no! Chyba twój.
 
Policjantka
Written by xxx   
Tuesday, 01 July 2008 14:28
Jedzie blondynka samochodem, nagle ztrzymuje ją policjantka, również blondynka:
- Dokumenty proszę.
Blondynka daje dokumenty z lusterkiem w środku.
- Trzeba było od razu mówić, że pani też z policji, to bym pani nie zatrzymywała.
 
Synek w domu uciech
Written by xxx   
Tuesday, 01 July 2008 14:28
Ulicą idzie ojciec z synem, syn zaintrygowany charakterystycznym wyglądem pewnego budynku pyta:
- Tata, a co tu jest?
Ojciec nie chcąc skłamać, ale i nie chcąc powiedzieć prawdy mówi:
- Widzisz synku ... to jest taki dom w którym za pieniądze można
zaznać rozkoszy.
Mały zapamiętał sobie słowa ojca i po obiedzie wyciągnąwszy od
niego dychę na kino, naturalnie poleciał do burdelu. Wpada do
środka, buch tą dychę na ladę i mówi:
- "Plose pani, chciałbym zaznać roskosy".
Burdelmama spojrzała na niego, ukroiła trzy pajdy chleba,
posmarowała masłem i miodem i wręczyła to maluchowi. Mały po
powrocie do domu mówi do ojca:
- Tata, zgadnij gdzie byłem!
- No ... w kinie ...
- Nie tata, w tym domu co żeśmy mijali ...
- O w morde? No i co!?
- Dwom dałem radę, ale trzecia już mogłem tylko wylizać ...
 
<< Start < Prev 1 2 3 Next > End >>

Page 1 of 3